to trzeba być po prostu mną, naprawdę. Oto czego dokonałam:
- znalazłam martwą mysz...u siebie w szafce...w "ponczu" (ponczo we sensie)... dla odmiany nie brałam udziału w jej śmierci

- znalazłam martwego gołębia, bez głowy...na cmentarzu...szukałam szczotki poprostu
-znalazłam rozjechaną wiewórke pod swoją bramą... (prostacy jak jeździcie!!!)
Ja nie wiem w zasadzie o co chodzi, ale zrozumiałam dlaczego pewien osobnik jakże łaskawie ochrzcil mnie lucyferianką... a dziś poszło podejrzenie o moje zapędy nekromanckie...
ale ja przecież kocham zwierzęta, szczególnie żywe!!! nie Torukia, nadal lubię czaszki(z naciskiem na psie) XD
prawie jestem normalna

Ze szczerymi pozdrowieniami dla przyjaciól, znajomych, nieznajomych i tych co uważają mnie za czubka-bo mają racje
